To prawda, jestem dopiero na etapie czekania na matche, ale mam juz chyba troche za soba jesli chodzi o aplikowanie.
Mysle, ze najwazniejsze jest, zeby w aplikacji nie klamac, najlatwiej jest pozniej opowiadac i na interview i rodzinie czysta prawde :)
Uwazajcie na konsultantki. Jesli wydaje wam sie, ze malo wam pomaga, skonsultujcie sie po prostu z kims "wyzej".
Nie, nie jest konieczne posiadac przed otwarciem roomu zaswiadczenia o niekaralnosci, miedzynarodowego prawka i "raportu" lekarza, ale uwierzcie - warto. Ja nie mam i rodzinki naprawde omijaja moja aplikacje.
Jesli wasza konsultantka nie wyslala waszych dokumentow do warszawy - spytajcie ja o to, zeby pozniej nie robic tego na wlasny koszt.
Zanim oddacie swoja aplikacje przejzyjcie wszystko milion razy. Zastanowcie sie nad kazda swoja zaleta, hobby i nawet zdjeciem, bo po otwarciu roomu nie powinno sie wprowadzac zmian. A uwierzcie - kusi.
Wasze profilowe po prostu musi byc czytelne i usmiechniete! To polowa sukcesu.
Slyszalam tez o tym, zeby kazac mowic na siebie swoim polskim imieniem, nie zangielszczac go. Wtedy pokazujemy poczucie wlasnej wartosci. I dobrze.
Jak najwiecej pytan zadawajcie hostom na "żywo", nie będą mieli czasu wymyślić kłamstwa i bedzie o czym rozmawiac :)
Oprocz tego przygotujcie duuuzo cierpliwosci i powodzenia w aplikowaniu!
Jesli przypomni mi sie cos jeszcze, zrobie o tym notke, a pozniej wszystkie porady beda na oddzielnej zakladce tam na gorze ^ :)
Xoxo!
czwartek, 9 stycznia 2014
niedziela, 5 stycznia 2014
magiczne zniknięcie.
No i okazalo sie, że trzeba być naprawdę ostrożnym wybierając rodzinę. Za nic w świecie nie można wmówić samemu sobie, że rodzinka się podoba i jest taka wspaniała, tym bardziej kiedy już od poczatku wiadomo, że bedzie curfew, dostepu do samochodu nie bedzie, a o telefonie jedynie "beda musieli pomyslec". Na pewno musze kierować sie tym, żeby nie być pierwsza au pair, ale tak samo nie jakas 7 czy 10.
Rodzinka zniknela, nawet nie dostalam slowa wyjasnienia. Zapewne kiedy ktos opowiedzial im wszystko o programie to sie przestraszyli, bo z tego co widzialam rodzinka byla niezbyt bogata, a pewnie mysleli, ze wystarczy dac mi 200 dolarow, pokoj, a reszte sobie ogarnij sama. Chociaz, moze tylko sobie tak tlumacze :) tak czy inaczej, zostaje mi tylko czekanie na match #2 i miec nadzieje, ze bedzie o wiele lepszy :)
Co tam u was? Mialyscie jakies ciekawe matche w swojej historii au pairkowej? :) a moze wlasnie dzisiaj ktos wszedl na wasz room?
xoxo
Rodzinka zniknela, nawet nie dostalam slowa wyjasnienia. Zapewne kiedy ktos opowiedzial im wszystko o programie to sie przestraszyli, bo z tego co widzialam rodzinka byla niezbyt bogata, a pewnie mysleli, ze wystarczy dac mi 200 dolarow, pokoj, a reszte sobie ogarnij sama. Chociaz, moze tylko sobie tak tlumacze :) tak czy inaczej, zostaje mi tylko czekanie na match #2 i miec nadzieje, ze bedzie o wiele lepszy :)
Co tam u was? Mialyscie jakies ciekawe matche w swojej historii au pairkowej? :) a moze wlasnie dzisiaj ktos wszedl na wasz room?
xoxo
sobota, 4 stycznia 2014
Jak wygląda match w APiA.
Byłam już na wielu blogach i wiele dowiedziałam się z nich o całym programie, wiem nawet już teraz jak najlepiej się spakować, ale zanim moja aplikacja została zaakceptowana, strasznie zaczęło mnie zastanawiać w jaki sposób się dowiem, że mój room jest otwarty. Bardzo też byłam ciekawa, jak będą wyglądały matche i czego będę mogła się dowiedzieć o rodzince, po prostu jak będzie to wyglądało na moim profilu.
Uznałam, że korzystając z sytuacji, że mam właśnie na swoim profilu jedną rodzinkę, pokażę wam jak to mniej więcej wygląda, oczywiście zapewniając rodzince anonimowość.
No więc tak, po pierwsze, kiedy moja aplikacja została zaakceptowana już przez wszystkie instytucje, przez które przeszła, dostałam email o takiej treści:
Na strone pojawiło się mnóstwo plików do przeczytania, których tematyka jest taka:
Przeczytałam oczywiście wszystko w jedną chwilę, a później rozpoczęło się to nieziemskoo długie oczekiwanie na.. cud :) I wreszcie 31 grudnia o 3 w nocy dostałam taki email:
"A Host Family is interested in your application. Please log into your Au Pair in America website to view all current Interested Families."
Po wejściu na stronę mogłam zobaczyć na swoim profilu takie informacje o rodzince (zdjęcie zostało mocno ocenzurowane z uwagi na to, że nie chciałabym mieć żadnych nieprzyjemności). Jednak mimo wszystko mam nadzieję, że po zobaczeniu tego zdjęcia można mniej więcej zrozumiec jak to wszystko wygląda :)
Aktualnie staram się zrobić wszystko, żeby się nie uczyć i żeby nie siedzieć jak na szpilkach w oczekiwaniu na następny match, na którym bardzo mi zależy, bo za nic w świecie nie chciałabym podjąć pochopnej decyzji :)
Mam nadzieję, że to co tu wstawiłam dało wam pewną wizje co was czeka po otwarciu roomu :)
Pozdrawiam wszystkie przyszłe ninje.. to znaczy nianie :D
xoxo
Uznałam, że korzystając z sytuacji, że mam właśnie na swoim profilu jedną rodzinkę, pokażę wam jak to mniej więcej wygląda, oczywiście zapewniając rodzince anonimowość.
No więc tak, po pierwsze, kiedy moja aplikacja została zaakceptowana już przez wszystkie instytucje, przez które przeszła, dostałam email o takiej treści:
"Dear Aga,
You have been accepted onto the Au Pair in America program.
Please log into the Au Pair in America website regularly to view any updates about your application. You will also find lots of useful information about matching with a host family and life in the US.
Please feel free to contact us with any questions and we hope to find you a great host family soon.
Kind regards,
Au Pair in America"
Au Pair in America"
Przeczytałam oczywiście wszystko w jedną chwilę, a później rozpoczęło się to nieziemskoo długie oczekiwanie na.. cud :) I wreszcie 31 grudnia o 3 w nocy dostałam taki email:
"A Host Family is interested in your application. Please log into your Au Pair in America website to view all current Interested Families."
Po wejściu na stronę mogłam zobaczyć na swoim profilu takie informacje o rodzince (zdjęcie zostało mocno ocenzurowane z uwagi na to, że nie chciałabym mieć żadnych nieprzyjemności). Jednak mimo wszystko mam nadzieję, że po zobaczeniu tego zdjęcia można mniej więcej zrozumiec jak to wszystko wygląda :)
Aktualnie staram się zrobić wszystko, żeby się nie uczyć i żeby nie siedzieć jak na szpilkach w oczekiwaniu na następny match, na którym bardzo mi zależy, bo za nic w świecie nie chciałabym podjąć pochopnej decyzji :)
Mam nadzieję, że to co tu wstawiłam dało wam pewną wizje co was czeka po otwarciu roomu :)
Pozdrawiam wszystkie przyszłe ninje.. to znaczy nianie :D
xoxo
Interview.
Wiem, że niektóre z dziewczyn planujące wyjazd po maturze są dopiero przed swoim interview, dlatego uznałam, że dobrze byłoby napisać coś na ten temat. Zaczne od tego, że nie macie się kompletnie czym martwić!
W APiA Interview miałam przejść 'na żywo', nie na Skype. Moja konsultantka na szczęście przyjechała do mojego miasta i w miłej atmosferze spotkałyśmy się w Empik cafe. Dzięki Bogu, że tam, bo z nerwów było mi tak gorąco, że musiałam kupić coś zimnego do picia :)
Rozmowa nie jest nagrywana, a przecież nasze konsultantki to też zwykłe dziewczyny, więc nie ma sensu się niczym przejmować!
Oczywiście byłam wypytana o swoje doświadczenie - musiało zgadzać się z referencjami itd. Oprocz tego były pytania o tatuaże, palenie, co chce robić po programie, dlaczego w ogóle chcę wyjechać. I to naprawdę nie trwało zbyt długo. Rozmowa po angielsku zajęla może z 20 minut, a pytania były bardzo proste, niektóre się powtarzaly, a na niektore odpowiadalam prawie tymi samymi zdaniami, ktore miałam w moim video. Najwięcej czasu zajął test psychologiczny, który praktycznie nie wniósł nic w moje życie, oprócz tego, że kot do kociąt ma się jak mężczyzna do dzieci :)
Później konsultantka pokazała mi swoje zdjęcia, kartki, które zrobily dla niej jej dzieci i opowiedziala mi o Cali.
Ogólnie było to troche jak spotkanie ze zwykłą koleżanką, więc naprawdę nie ma się czego bać!
xoxo
W APiA Interview miałam przejść 'na żywo', nie na Skype. Moja konsultantka na szczęście przyjechała do mojego miasta i w miłej atmosferze spotkałyśmy się w Empik cafe. Dzięki Bogu, że tam, bo z nerwów było mi tak gorąco, że musiałam kupić coś zimnego do picia :)
Rozmowa nie jest nagrywana, a przecież nasze konsultantki to też zwykłe dziewczyny, więc nie ma sensu się niczym przejmować!
Oczywiście byłam wypytana o swoje doświadczenie - musiało zgadzać się z referencjami itd. Oprocz tego były pytania o tatuaże, palenie, co chce robić po programie, dlaczego w ogóle chcę wyjechać. I to naprawdę nie trwało zbyt długo. Rozmowa po angielsku zajęla może z 20 minut, a pytania były bardzo proste, niektóre się powtarzaly, a na niektore odpowiadalam prawie tymi samymi zdaniami, ktore miałam w moim video. Najwięcej czasu zajął test psychologiczny, który praktycznie nie wniósł nic w moje życie, oprócz tego, że kot do kociąt ma się jak mężczyzna do dzieci :)
Później konsultantka pokazała mi swoje zdjęcia, kartki, które zrobily dla niej jej dzieci i opowiedziala mi o Cali.
Ogólnie było to troche jak spotkanie ze zwykłą koleżanką, więc naprawdę nie ma się czego bać!
xoxo
piątek, 3 stycznia 2014
rozmowa na Skype, moje odczucia.
Moja pierwsza rozmowa z rodzinka numer #1 tak szybko jest już za mną! Przyznam się wam, że przed samą rozmową myślałam że serce mam gdzieś w okolicy gardła, a żołądek zleciał mi bardzo bardzo niziutko. Wystarczyła sekunda rozmowy i całe napięcie ze mnie zeszło. Podsumowanie rozmowy dziele na to co uważam za pozytywne, co za negatywne i co mnie zaskoczyło.
Pozytywne aspekty:
-okazało się, że wcale nie jest tak ciężko rozmawiać z rodzinką po angielsku, nawet jak nagle zacznie się plątać język, to oni wręcz uważają to za przesłodkie,
-hości, z ktorymi rozmawialam sa wspaniali, otwarci na to co mówię, uśmiechnięci, chcą żebym spędzała z nimi dużo czasu, jeśli mnie wybiorą,
-mieli przygotowane pytania i wiedzieli co chcą uzyskać przez tą rozmowę.
Negatywne aspekty:
-z uwagi, że byłabym ich pierwszą au pair musialam zadawac pytania, o ktorych oni nawet nie mysleli - czy dostalabym telefon, co z dostepem do samochodu, gdzie jest najblizsza szkola z kursem angielskiego. O telefon glupio mi bylo pytac, bo jak wiemy nie kazda au pair dostaje, ale chcialam to wiedziec,
-do rozmowy na Skype nie wzięli swojego synka, przez co nie mam pojęcia jak mały się zachowuje.
Co mnie zaskoczyło:
-rodzinka rozmawiała ze mną, a dopiero dzisiaj przychodzi do nich ktoś, kto poinformuje ich dokładnie o całym programie,
-bez zająknięcia powiedzieli, że mają umówione rozmowy z kolejnymi au pairkami w tym tygodniu, a ja tak bardzo przejmowalam sie jak mialabym im powiedziec, ze chcialabym poczekac na jeszcze inne rodzinki na moim profilu,
-okazalo sie ze host dad ma kuzyna o takim samym nazwisku jak moje, ktory mieszka 10 minut drogi od mojego miasta. Musze to sprawdzic! :) oprocz tego rodzinka fajnie rozluznila atmosfere opowiadajac mi o tym na samym poczatku.
Oprocz tego wszystkiego, oczywiscie zadali podstawowe pytanie czy mam chlopaka. Widac, ze kontaktowali sie z innymi host families :)
Tak więc czekam, aż odezwą się z odpowiedziami na niektóre moje pytania i co chwilę sprawdzam czy nie mam może jakiejś innej rodzinki, żeby móc ich porównać.
Chciałabym też poprosić wszystkie maturzystki które planują swój wyjazd po maturze i studentki, ktore biora dziekanke albo koncza akurat wtedy studia (czerwiec-sierpien) zeby odezwaly sie w komentarzu albo napisaly email, zawsze latwiej przygotowywac sie do wyjazdu i planowac date orientation, kiedy ma sie swiadomosc, ze ktos kogo chociaz troche znamy leci razem z nami :)
Pozytywne aspekty:
-okazało się, że wcale nie jest tak ciężko rozmawiać z rodzinką po angielsku, nawet jak nagle zacznie się plątać język, to oni wręcz uważają to za przesłodkie,
-hości, z ktorymi rozmawialam sa wspaniali, otwarci na to co mówię, uśmiechnięci, chcą żebym spędzała z nimi dużo czasu, jeśli mnie wybiorą,
-mieli przygotowane pytania i wiedzieli co chcą uzyskać przez tą rozmowę.
Negatywne aspekty:
-z uwagi, że byłabym ich pierwszą au pair musialam zadawac pytania, o ktorych oni nawet nie mysleli - czy dostalabym telefon, co z dostepem do samochodu, gdzie jest najblizsza szkola z kursem angielskiego. O telefon glupio mi bylo pytac, bo jak wiemy nie kazda au pair dostaje, ale chcialam to wiedziec,
-do rozmowy na Skype nie wzięli swojego synka, przez co nie mam pojęcia jak mały się zachowuje.
Co mnie zaskoczyło:
-rodzinka rozmawiała ze mną, a dopiero dzisiaj przychodzi do nich ktoś, kto poinformuje ich dokładnie o całym programie,
-bez zająknięcia powiedzieli, że mają umówione rozmowy z kolejnymi au pairkami w tym tygodniu, a ja tak bardzo przejmowalam sie jak mialabym im powiedziec, ze chcialabym poczekac na jeszcze inne rodzinki na moim profilu,
-okazalo sie ze host dad ma kuzyna o takim samym nazwisku jak moje, ktory mieszka 10 minut drogi od mojego miasta. Musze to sprawdzic! :) oprocz tego rodzinka fajnie rozluznila atmosfere opowiadajac mi o tym na samym poczatku.
Oprocz tego wszystkiego, oczywiscie zadali podstawowe pytanie czy mam chlopaka. Widac, ze kontaktowali sie z innymi host families :)
Tak więc czekam, aż odezwą się z odpowiedziami na niektóre moje pytania i co chwilę sprawdzam czy nie mam może jakiejś innej rodzinki, żeby móc ich porównać.
Chciałabym też poprosić wszystkie maturzystki które planują swój wyjazd po maturze i studentki, ktore biora dziekanke albo koncza akurat wtedy studia (czerwiec-sierpien) zeby odezwaly sie w komentarzu albo napisaly email, zawsze latwiej przygotowywac sie do wyjazdu i planowac date orientation, kiedy ma sie swiadomosc, ze ktos kogo chociaz troche znamy leci razem z nami :)
czwartek, 2 stycznia 2014
Jak obiecałam "suweniry"
Stresując się przed dzisiejszym Skype z rodzinką numer #1, przypomniałam sobie o moich nagrodach za konkursy i uznałam, że wam je pokażę.
Zacznę od bluzy, którą bardzo ciężko było pokazać na zdjęciu, ale bardzo ją kocham i oszczędzam z zamiarem założenia do samolotu, bo jest taaak wygodna <3.
A teraz mój mniejszy skarb, ale tak samo przesłodki:
A teraz idę się dalej stresować rozmową. Szczerze mówiąc malutkie dziecko (czyli takie nad którym rozpływam się jak ide na ulicy), 30 minut do New York i wszystko robione powoli, bez spieszenia się typu "Boże dzieciaki spóźnią się do szkoły" zaczynają mnie bardzo przekonywać do tej rodzinki. A oprócz tego Host Mom jest świetna i dobrze mi się czyta to co do mnie pisze.
xoxo
Zacznę od bluzy, którą bardzo ciężko było pokazać na zdjęciu, ale bardzo ją kocham i oszczędzam z zamiarem założenia do samolotu, bo jest taaak wygodna <3.
A teraz mój mniejszy skarb, ale tak samo przesłodki:
A teraz idę się dalej stresować rozmową. Szczerze mówiąc malutkie dziecko (czyli takie nad którym rozpływam się jak ide na ulicy), 30 minut do New York i wszystko robione powoli, bez spieszenia się typu "Boże dzieciaki spóźnią się do szkoły" zaczynają mnie bardzo przekonywać do tej rodzinki. A oprócz tego Host Mom jest świetna i dobrze mi się czyta to co do mnie pisze.
xoxo
wtorek, 31 grudnia 2013
Match #1.
Boże, jak szybko to się stało! 31.12 a ja już mam pierwszą rodzinkę na swoim profilu! Wszystko pięknie, okolice Nowego Yorku, 3 letni chłopiec - jak pojadę będzie miał 3 i pół. I... dziewczynka w drodze. W momencie mojego przyjazdu miałaby pół roku. I tego nie jestem pewna. Nie wiem jeszcze nic o sprawach samochodu, z tego co wnioskuję prawdopodobnie nie dostałabym go. Rodzinka bardzo mi sie podoba, rodzice super, zdjęcia świetne, list też.. Chociaż widzę, że z wolnym czasem byłoby okropnie ciężko. Jest może tutaj jakaś Au Pair z Pelham w Nowym Yorku?
Nie wierzyłam, że cokolwiek ruszy się na moim proflu jeszcze w tym roku. Dawno tak się nie uśmiechałam <3
xoxo
Nie wierzyłam, że cokolwiek ruszy się na moim proflu jeszcze w tym roku. Dawno tak się nie uśmiechałam <3
xoxo
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



